Pamięć (nie)zatopiona

Projekt „Pamięć (nie)zatopiona” poświęcony był pamięci miejscowości i przestrzeni, które zniknęły w wyniku budowy Jeziora Solińskiego. Punktem wyjścia stała się historia terenów zalanych podczas tworzenia zbiornika, ale najważniejszym obszarem projektu nie była sama rekonstrukcja faktów historycznych, lecz pamięć ludzi związanych z tym miejscem — ich wspomnienia, opowieści rodzinne, obrazy zachowane z dzieciństwa oraz doświadczenie utraty krajobrazu, domu i lokalnej wspólnoty.

Interesowało mnie przede wszystkim to, w jaki sposób miejsce może istnieć nadal, mimo że fizycznie przestało być dostępne. Zatopienie nie oznaczało dla mnie całkowitego zniknięcia. Dawne wsie, drogi, pola, domy i miejsca codziennego życia przetrwały w pamięci mieszkańców, w rodzinnych fotografiach, dokumentach, opowieściach i przekazywanych z pokolenia na pokolenie historiach. Projekt dotyczył m.in. takich miejscowości jak Solina, Horodek, Sokole, Teleśnica Sanna, Chrewt oraz części dawnej Wołkowyi.

Ważną częścią pracy były rozmowy ze świadkami i osobami pamiętającymi świat sprzed powstania jeziora. Ich relacje stały się dla mnie rodzajem żywego archiwum. Nie próbowałam odtwarzać przeszłości w sposób dosłowny, lecz interesowało mnie napięcie pomiędzy tym, co zachowane, a tym, co nieobecne, pomiędzy faktem a wspomnieniem, obrazem miejsca a jego współczesnym brakiem. W ten sposób projekt stał się opowieścią o pamięci jako czymś fragmentarycznym, zmiennym i podatnym na nakładanie się kolejnych warstw czasu.

Centralną część „Pamięci (nie)zatopionej” stanowił cykl wielkoformatowych prac wykonanych na przezroczystych płytach pleksi. Warstwowość materiału pozwalała mi dosłownie i metaforycznie nakładać na siebie różne porządki czasowe i obrazy: ślady przeszłości, współczesny krajobraz, fragmenty pamięci oraz własną interpretację miejsca. Przezroczystość pleksi powodowała, że poszczególne warstwy przenikały się, tworząc obraz niestabilny, zależny od punktu widzenia i światła. Było to dla mnie formalnym odpowiednikiem działania pamięci — nigdy całkowicie jednoznacznej i nieustannie przekształcanej przez kolejne doświadczenia.

Projekt miał charakter interdyscyplinarny. Oprócz prac malarskich obejmował film dokumentalny, w którym pojawiały się relacje i obrazy związane z historią zalanych miejscowości, a także autorski artbook stanowiący zapis procesu twórczego, szkiców, obserwacji i materiałów towarzyszących. Kolejnym elementem projektu była książka „Pamięć (nie)zatopiona”, wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego, rozwijająca temat pamięci miejsca i dokumentująca projekt w szerszym kontekście artystycznym i badawczym.

Całość traktowałam jako próbę stworzenia wielowarstwowego archiwum miejsca, które istnieje jednocześnie w historii, pamięci mieszkańców, obrazie fotograficznym, filmie i malarstwie. Tytułowe „niezatopienie” odnosi się właśnie do tego paradoksu: fizyczna przestrzeń może zostać unicestwiona lub ukryta pod wodą, ale jej znaczenie może nadal funkcjonować w pamięci, relacjach i obrazach.

Projekt był prezentowany na kilku wystawach indywidualnych, m.in. w Porębach Kupieńskich, Cisnej, Muzeum Kultury Bojków w Myczkowie, Iwoniczu-Zdroju oraz w Kasztelu w Szymbarku. Każda z tych prezentacji była kolejnym etapem funkcjonowania projektu i przenosiła opowieść o zatopionych miejscach do nowych przestrzeni i nowych odbiorców.

365 obrazów na 365 dni

Projekt „365 obrazów na 365 dni” był długotrwałym działaniem artystycznym opartym na konsekwentnej, codziennej praktyce malarskiej. Każdego dnia przez rok tworzyłam jeden obraz, traktując go nie tylko jako autonomiczne dzieło, lecz także jako zapis konkretnego momentu, emocji, doświadczenia i stanu pamięci. Interesowała mnie przede wszystkim teraźniejszość – „akcie teraz” – chwila, która w momencie powstawania obrazu jest aktualnym doświadczeniem, a niemal natychmiast zaczyna należeć do przeszłości i staje się elementem pamięci.

Istotnym punktem odniesienia dla projektu była dla mnie refleksja nad codziennością i krzątactwem, obecna między innymi w myśli Jolanty Brach-Czainy. Zastanawiałam się, czy praktyka artystyczna wykonywana każdego dnia może funkcjonować na podobnych prawach jak inne powtarzalne czynności składające się na codzienną egzystencję. Czy malowanie może stać się takim samym elementem rytmu dnia jak sprzątanie, przygotowywanie posiłków, praca, przemieszczanie się czy wykonywanie obowiązków? A jednocześnie: czy twórczość może wobec tego rytmu stanowić rodzaj oporu, wyłomu albo alternatywnej rzeczywistości?

Projekt był więc próbą zestawienia dwóch porządków: codziennego krzątactwa i codziennego tworzenia. Interesowało mnie, czy można je traktować jako równorzędne formy działania – obie wymagające czasu, powtarzalności, obecności i zaangażowania – oraz co wydarzy się wtedy, gdy malowanie przestanie być czynnością „wyjątkową”, wykonywaną w szczególnych momentach, a stanie się jednym z podstawowych obowiązków dnia. W ten sposób praktyka malarska została świadomie włączona w strukturę codzienności.

Powtarzalność działania była równie ważna jak efekt końcowy. Każdy obraz wynikał z konkretnego dnia, lecz jednocześnie niósł ślady doświadczeń poprzednich. W kolejnych realizacjach odkładały się emocje, wspomnienia, zmęczenie, rytuały i zdarzenia dnia codziennego. Cykl stopniowo przekształcał się w wizualny dziennik jednego roku, w którym czas nie był jedynie tematem przedstawienia, lecz realnym tworzywem pracy.

„365 obrazów na 365 dni” stało się tym samym eksperymentem dotyczącym czasu, dyscypliny, pamięci i obecności, ale także pytaniem o miejsce sztuki w codziennym życiu. Czy twórczość można praktykować z taką samą regularnością jak codzienne obowiązki? Czy może ona stać się formą krzątactwa, a jeśli tak – czy nadal zachowuje swój szczególny status? Projekt nie dawał jednoznacznej odpowiedzi, lecz poprzez powtarzany każdego dnia gest malarski badał napięcie pomiędzy zwyczajnością życia a potrzebą tworzenia.

Projekt został zaprezentowany w 2024 roku w Galerii Zamek w Przemyślu w formie wystawy indywidualnej.

Ona i ona

„Ona i ona” to projekt poświęcony relacji matki i córki, pamięci rodzinnej, przemijaniu oraz zmieniającemu się obrazowi tożsamości. Na wystawę złożyło się 196 prac i fotografii, uporządkowanych w cztery równoległe cykle po 49 elementów: 49 portretów malowanych na podstawie jednego zdjęcia legitymacyjnego matki, 49 portretów powstałych na podstawie jednego mojego zdjęcia legitymacyjnego, 49 aktualnych fotografii matki oraz 49 aktualnych fotografii moich.

Liczba 49 nie była przypadkowa — w chwili realizacji projektu miałam 49 lat. Stała się więc jego osobistą miarą czasu i symboliczną ramą całej realizacji. Powtarzanie tej samej liczby w kolejnych częściach wystawy odnosiło się do mojego wieku, ale jednocześnie pozwalało zestawić dwa kobiece doświadczenia, dwa etapy życia i dwa wizerunki — matki i córki — obserwowane przez pryzmat pamięci, upływu czasu i wzajemnej relacji.

Integralną część wystawy stanowiły także ubrania i buty matki zachowane sprzed wielu lat, funkcjonujące jako materialne ślady przeszłości i osobiste archiwum pamięci, a także nagrania jej wspomnień, wprowadzające do projektu autentyczny głos bohaterki. „Ona i ona” łączyła tym samym malarstwo, fotografię, obiekty osobiste i zapis dźwiękowy, tworząc wielowarstwową opowieść o pamięci, bliskości, przemijaniu oraz relacji dwóch kobiet należących do różnych pokoleń.

Pomiędzy kadrami

„Pomiędzy kadrami” to projekt artystyczny inspirowany twórczością Andrzeja Wajdy, realizowany w kontekście Roku Wajdy 2026. Punktem wyjścia stały się wybrane filmy reżysera oraz obecne w nich motywy pamięci, historii, przemijania, indywidualnego doświadczenia i zbiorowej tożsamości.

Projekt rozwijam w formie wielowarstwowych obiektów malarskich wykonywanych na transparentnych płytach pleksi. Poszczególne warstwy są malowane farbami olejnymi i akrylowymi, miejscami poddawane również działaniom rysunkowym, drapaniu i rytowaniu. Zestawione w przestrzenne konstrukcje tworzą obrazy, które nie posiadają jednego, stałego punktu widzenia. Ich odbiór zmienia się wraz z ruchem widza, światłem oraz wzajemnym przenikaniem się kolejnych płaszczyzn.

Transparentność pleksi staje się tutaj metaforą pamięci. Obraz nie jest jednorodnym zapisem, lecz strukturą złożoną z fragmentów, przesunięć, nawarstwień i niedopowiedzeń. Niektóre elementy pozostają wyraźne, inne zanikają lub ujawniają się dopiero poprzez kolejne warstwy. W podobny sposób funkcjonuje pamięć – pozostaje zmienna, selektywna i zależna od czasu oraz perspektywy.

W projekcie odwołuję się między innymi do filmów „Popiół i diament”, „Człowiek z marmuru” i „Brzezina”, nie traktując ich jednak jako materiału do bezpośredniego cytowania. Interesuje mnie przede wszystkim atmosfera tych dzieł, napięcie pomiędzy jednostką a historią oraz sposób, w jaki Wajda budował obraz pamięci poprzez gest, światło, przestrzeń i symbol.

„Pomiędzy kadrami” jest próbą przełożenia języka filmu na język malarstwa przestrzennego. Kadry zostają rozbite, przesunięte i ponownie złożone w strukturę, którą widz odczytuje stopniowo, poruszając się wokół obiektu. Projekt sytuuje się na pograniczu malarstwa, instalacji i obiektu, a jego głównym tematem pozostaje relacja między obrazem, pamięcią i czasem.

Projekt został zrealizowany w ramach Grantu dla Młodych Naukowców.

Połoniny pamięci

Interdyscyplinarny projekt poświęcony Alicji Haszczak – wybitnej choreografce, badaczce folkloru i twórczyni Zespołu Pieśni i Tańca „Połoniny”. Został on zrealizowany w ramach Stypendium Twórczego Miasta Rzeszowa.

Trzonem projektu jest film animowano-dokumentalny, który łączy materiały archiwalne, dokument i autorską animację. Jest to opowieść o pamięci, ocalaniu tradycji i żywej kulturze Podkarpacia, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.